Coraz częściej słyszymy od nauczycieli, że współczesne dzieci nie radzą sobie z emocjami. Wybuchy złości, płacz, wycofanie, impulsywność, trudności w relacjach – to codzienność wielu klas. Warto jednak zatrzymać się na chwilę i nieco zmienić perspektywę.
Bardzo często dziecko, które „nie radzi sobie” to nie dziecko niegrzeczne, ale dziecko, które jeszcze nie nauczyło się regulować emocji.
Emocje to nie problem, jednak brak umiejętności już tak
Dzieci nie rodzą się z gotową zdolnością do radzenia sobie z emocjami. Regulacja emocjonalna to proces, który rozwija się latami – przy wsparciu dorosłych. W praktyce oznacza to, że dziecko może czuć bardzo intensywnie, ale nie wie, co dokładnie czuje. Nie rozumie, co się z nim dzieje i nie ma narzędzi, by sobie pomóc.
Dlaczego dzieci mają trudność z regulacją emocji?
-
Niedojrzałość mózgu
Układ nerwowy dziecka dopiero się rozwija. Kora przedczołowa (odpowiedzialna za kontrolę impulsów i racjonalne myślenie) nie jest jeszcze w pełni dojrzała. Dlatego emocje często „przejmują kontrolę”.
-
Brak nauki emocji
Wielu uczniów nigdy nie uczyło się rozpoznawania emocji, nazywania ich, ani radzenia sobie z nimi w konstruktywny sposób.
Dziecko nie powie: „Jestem przeciążony i sfrustrowany”, ale pokaże to swoim zachowaniem.
-
Doświadczenia środowiskowe
Dzieci uczą się regulacji poprzez obserwację dorosłych. Jeśli w ich otoczeniu emocje są tłumione lub ignorowane, albo też wybuchają bez kontroli – to dziecko nie ma wzorca, jak sobie radzić.
-
Przeciążenie i stres
Szkoła to dla wielu dzieci środowisko pełne napięcia:
- hałas,
- wymagania,
- presja ocen,
- trudne relacje rówieśnicze.
Układ nerwowy działa wtedy w trybie „przetrwania”, a nie uczenia się.
-
Indywidualne trudności
Pamiętajmy także, że niektóre dzieci reagują intensywniej z powodu m.in.:
- nadwrażliwości,
- ADHD,
- trudności rozwojowych,
- obniżonej odporności emocjonalnej.
W związku z tym potrzebują one jeszcze więcej wsparcia – absolutnie nie więcej kar.
Co szkoła może zrobić?
-
Uczyć emocji – codziennie, nie od święta
Edukacja emocjonalna nie powinna być dodatkiem. To podstawa funkcjonowania dziecka. W praktyce może to oznaczać, np.:
- codzienne nazywanie emocji uczniów („Widzę, że jesteś zdenerwowany”),
- rozmawianie o emocjach bohaterów czytanych lektur czy opowiadań,
- wprowadzanie skali emocji (np. termometr złości),
- normalizowanie przeżyć („Masz prawo tak się czuć”).
-
Dawać konkretne narzędzia
Dzieci nie uspokoją się dlatego, że im to powiemy. Uspokoją się, jeśli będą wiedziały jak. Warto więc podczas lekcji (lub przerw) wprowadzać:
- proste techniki oddechowe,
- elementy ruchu,
- kącik wyciszenia,
- przedmioty wspierające regulację (np. piłeczki, gumy sensoryczne).
Najważniejsza zasada: ćwiczyć, gdy dziecko jest spokojne.
-
Reagować, a nie tylko dyscyplinować
Zachowanie to komunikat. Dlatego zamiast mówić: „Uspokój się natychmiast!”, lepiej powiedzieć: „Widzę, że jest ci trudno. Zatrzymajmy się na chwilę i znajdźmy sposób, żeby ci pomóc”.
Przykładowy schemat działania:
- zatrzymaj sytuację,
- nazwij emocję,
- zaproponuj strategię,
- wróć do rozmowy, gdy dziecko się wyreguluje.
-
Być modelem regulacji
Dzieci uczą się tego, co widzą. Jeśli nauczyciel mówi o swoich emocjach, pokazuje, jak się zatrzymuje, korzysta z technik regulacji, to daje uczniom realny wzorzec.
-
Budować bezpieczne środowisko
Regulacja emocji dzieje się w relacji. Pomaga m.in.:
- przewidywalność,
- jasne zasady,
- spokojny ton dorosłego,
- akceptacja emocji (nawet jeśli nie akceptujemy zachowania – to zasadnicza różnica, o której często zapominamy).
-
Pracować z całą klasą
Profilaktyka działa lepiej niż reagowanie po fakcie. Warto wprowadzać:
- zajęcia o emocjach,
- scenki i odgrywanie ról,
- historie społeczne,
- ćwiczenia rozwijające empatię.
Zmiana, która robi największą różnicę
Najważniejsze nie są techniki. Najważniejsza jest zmiana myślenia: „Dziecko nie sprawia trudności. Dziecko ma trudność”. A naszym zadaniem jako dorosłych nie jest tylko reagować na zachowanie, ale uczyć kompetencji, których mu brakuje.
Warto pamiętać, że dzieci, które dziś nie radzą sobie z emocjami, to często dzieci, które najbardziej potrzebują spokojnego, wspierającego dorosłego. Nie perfekcyjnego, ale obecnego.



















