Jak wspierać i realnie pomóc – zamiast zmuszać
W poprzednim artykule (tutaj >) pisałam o tym, że niechęć dziecka do szkoły rzadko jest lenistwem. Znacznie częściej to komunikat o trudnościach – emocjonalnych, relacyjnych lub edukacyjnych. Naturalnym pytaniem dorosłych jest więc: „Co możemy zrobić?”. I choć nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania, jest wiele działań, które realnie obniżają opór dziecka i pomagają mu stopniowo zmieniać stosunek do szkoły.
Co ważne – w swojej pracy diagnostycznej i terapeutycznej wielokrotnie obserwuję, że już sama zmiana podejścia dorosłych potrafi przynieść dziecku ogromną ulgę.
Jakie konkretne działania możemy podjąć jako dorośli?
- Zacząć od wysłuchania, nie od przekonywania
Pierwszym odruchem dorosłych jest często motywowanie:
- „Musisz chodzić do szkoły”.
- „Każdy tak ma”.
- „Przejdzie ci”.
Tymczasem dziecko, które słyszy takie komunikaty, czuje się niezrozumiane. W gabinecie wyraźnie widzę różnicę – dzieci otwierają się dopiero wtedy, gdy wiedzą, że nikt nie będzie ich oceniał ani natychmiast naprawiał sytuacji.
Pomocne mogą być pytania:
- „Co jest dla ciebie najtrudniejsze w szkole?”
- „Kiedy jest najgorzej?”
- „Czego się najbardziej obawiasz?”
Czasem to pierwsza sytuacja, w której dziecko może o tym opowiedzieć wprost.
- Nazwać trudność (bo nazwanie obniża napięcie)
Dzieci bardzo często funkcjonują w poczuciu, że „coś jest ze mną nie tak”, ale nie potrafią tego zrozumieć. Rolą dorosłego jest pomóc im to uporządkować:
- „Czyli najbardziej stresują cię odpowiedzi ustne?”
- „Widzę, że przerwy są dla ciebie trudniejsze niż lekcje”.
- „Pisanie sprawia ci dużo wysiłku”.
Nazwanie doświadczenia porządkuje emocje, zmniejsza poczucie osamotnienia oraz daje dziecku poczucie bycia widzianym.
- Szukać przyczyny, nie zwalczać objawu
Niechęć do szkoły jest objawem – nie problemem samym w sobie. Dlatego kluczowe pytanie brzmi nie: „Jak zmusić dziecko do chodzenia do szkoły?”, ale: „Co sprawia, że chodzenie do niej jest tak trudne?”.
W praktyce oznacza to potrzebę przyjrzenia się:
- relacjom w klasie,
- trudnościom edukacyjnym,
- przeciążeniu,
- zdrowiu psychicznemu,
- sytuacji rodzinnej.
Dopiero praca na poziomie przyczyny przynosi trwałą zmianę.
- Wzmacniać poczucie kompetencji
Dziecko, które doświadcza sukcesu, inaczej patrzy na szkołę. Dlatego w terapii pedagogicznej ogromny nacisk kładzie się na:
- pracę na mocnych stronach,
- stopniowanie trudności,
- pokazywanie postępu,
- budowanie sprawstwa.
Czasem drobne zmiany robią ogromną różnicę, np. krótsze zadania pisemne, więcej czasu, alternatywne formy odpowiedzi itp. Gdy dziecko zaczyna czuć: „Umiem”, opór wyraźnie maleje.
- Zadbać o relacje rówieśnicze
Jeśli największą trudnością są przerwy, sama poprawa wyników edukacyjnych nie wystarczy. Warto wtedy:
- wspierać budowanie choć jednej relacji,
- angażować dziecko w pracę w parach,
- korzystać z pomocy pedagoga szkolnego,
- organizować sytuacje współpracy zamiast rywalizacji.
Jedna bezpieczna osoba w klasie potrafi diametralnie zmienić stosunek dziecka do szkoły.
- Współpracować ze szkołą (nie przeciwko sobie)
Rodzice często zostają sami z problemem, a szkoła widzi tylko fragment funkcjonowania dziecka. Tymczasem największą skuteczność daje współpraca m.in.:
- rozmowa z wychowawcą,
- konsultacja z pedagogiem/psychologiem szkolnym,
- ustalenie wspólnych strategii,
- dostosowanie wymagań edukacyjnych do potrzeb i możliwości dziecka.
W swojej praktyce wielokrotnie widzę, że gdy dorośli „grają do jednej bramki”, napięcie dziecka wyraźnie spada.
- Obniżać presję, zanim wzrośnie opór
Niektóre dzieci funkcjonują na granicy przeciążenia. Warto wtedy przyjrzeć się:
- liczbie zajęć dodatkowych,
- czasowi na odpoczynek,
- ilości nauki w domu,
- wieczornej regeneracji.
Przemęczone dziecko nie odzyska motywacji – najpierw potrzebuje zasobów.
- W razie potrzeby – sięgnąć po specjalistyczne wsparcie
Są sytuacje, w których niechęć do szkoły jest sygnałem głębszych trudności. Warto rozważyć diagnozę, gdy pojawiają się:
- silne objawy lękowe,
- dolegliwości somatyczne przed szkołą,
- długotrwały spadek nastroju,
- duże trudności edukacyjne.
Diagnoza pedagogiczna czy psychologiczna często przynosi dziecku ulgę – pozwala zrozumieć, z czego wynikają jego trudności i jak można je wspierać.
Małe kroki, duża zmiana
Warto pamiętać, że zmiana stosunku dziecka do szkoły rzadko dzieje się nagle. To proces oparty na poczuciu bezpieczeństwa, byciu wysłuchanym, realnym wsparciu i doświadczaniu sukcesów.
W swojej pracy często obserwuję, że dzieci, które początkowo mówiły: „Nienawidzę szkoły”, po czasie zaczynają mówić: „Nie lubię, ale jest już trochę łatwiej”. I to jest ogromny krok.
Pomoc dziecku, które nie chce chodzić do szkoły, nie polega na zwiększaniu kontroli, ale na zwiększaniu zrozumienia. Najważniejsze obszary wsparcia to:
- wysłuchanie,
- nazwanie trudności,
- szukanie przyczyn,
- wzmacnianie kompetencji,
- wsparcie relacyjne,
- współpraca dorosłych,
- w razie potrzeby – specjalistyczna diagnoza.
Bo kiedy trudność zostaje zauważona i zaopiekowana, szkoła przestaje być miejscem zagrożenia, a zaczyna być przestrzenią możliwą do udźwignięcia.


















