Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu o depresji u dzieci mówiło się bardzo niewiele. Czy oznacza to, że dzieci nie chorowały? Niekoniecznie. Wiele problemów pozostawało nierozpoznanych, a smutek, wycofanie czy trudności w nauce tłumaczono „trudnym charakterem”, okresem dojrzewania lub brakiem dyscypliny. Dzisiaj wiemy znacznie więcej o zdrowiu psychicznym, dlatego częściej potrafimy dostrzec objawy i właściwie je nazwać. Jednocześnie jednak badania pokazują, że problem rzeczywiście narasta.
Raport „MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym” Fundacji UNAWEZA nie pozostawia złudzeń. Badanie pokazuje, że współczesna młodzież mierzy się z wieloma trudnościami psychicznymi i emocjonalnymi. Najczęściej zgłaszanym problemem jest brak motywacji do działania (52,4%). Ponad jedna trzecia badanych doświadcza samotności (37,5%) oraz problemów ze snem (37%), a niemal co trzeci młody człowiek nie akceptuje siebie i swojego wyglądu (32,5%) oraz ma trudności w nauce (30,6%). Szczególnie niepokojące jest to, że 28% badanych deklaruje brak chęci do życia, co pokazuje skalę kryzysu zdrowia psychicznego wśród dzieci i młodzieży.
To nie są pojedyncze historie – to obraz całego pokolenia.
Czy kiedyś dzieci miały łatwiej?
To pytanie pojawia się bardzo często. Wspominamy dzieciństwo bez smartfonów, więcej czasu spędzanego na podwórku, silniejsze więzi sąsiedzkie i rodzinne. Jednak odpowiedź nie jest tak prosta.
Dawniej dzieci również doświadczały przemocy, samotności, odrzucenia czy problemów rodzinnych. Różnica polega na tym, że znacznie rzadziej rozpoznawano depresję, a jeszcze rzadziej udzielano profesjonalnej pomocy psychologicznej. Zdrowie psychiczne przez wiele lat pozostawało tematem tabu.
Jednocześnie współczesne dzieci rzeczywiście dorastają w świecie, który stawia przed nimi zupełnie nowe wyzwania. Nigdy wcześniej młody człowiek nie był oceniany przez setki osób każdego dnia za pomocą polubień, komentarzy czy liczby obserwujących. Nigdy wcześniej nie miał również tak łatwego dostępu do informacji o wojnach, katastrofach, przemocy czy kryzysach.
Czy wszystkiemu winne są media społecznościowe?
Najłatwiej byłoby odpowiedzieć: tak. Jednak byłoby to zbyt duże uproszczenie.
Media społecznościowe mogą zwiększać ryzyko wystąpienia problemów psychicznych, zwłaszcza jeśli zastępują realne relacje, zaburzają sen, nasilają porównywanie się z innymi lub prowadzą do cyberprzemocy. Nie są jednak samodzielną przyczyną depresji.
Coraz więcej ekspertów zwraca również uwagę na wiek, w którym dziecko zaczyna korzystać z mediów społecznościowych. Mózg dziecka i młodszego nastolatka wciąż intensywnie się rozwija, dlatego wcześniejsza ekspozycja na algorytmy, nieograniczony dostęp do treści oraz mechanizmy oparte na zdobywaniu polubień i ciągłym porównywaniu się może wiązać się z większym ryzykiem negatywnego wpływu na dobrostan psychiczny. Z tego względu wielu specjalistów podkreśla, że im później dziecko rozpocznie samodzielne korzystanie z mediów społecznościowych, tym lepiej.
Równie ważna jest jednak rola rodziców. Sam zakaz korzystania z internetu nie rozwiąże problemu. Znacznie większe znaczenie ma wspólne ustalanie zasad, zainteresowanie tym, co dziecko ogląda w sieci, rozmowy o publikowanych treściach, emocjach wywoływanych przez media społecznościowe oraz uczenie krytycznego myślenia. Dziecko, które wie, że może porozmawiać z rodzicem o tym, co zobaczyło w internecie, jest znacznie lepiej chronione przed negatywnymi skutkami korzystania z nowych technologii.
Dla jednego nastolatka Instagram czy TikTok będą źródłem inspiracji i kontaktów społecznych. Dla innego staną się miejscem ciągłego porównywania się z nierealistycznym obrazem życia innych ludzi.
Kluczowe jest więc nie samo korzystanie z mediów społecznościowych, ale wiek rozpoczęcia korzystania, sposób ich używania, jakość relacji z dorosłymi oraz to, jakie zasoby ochronne posiada dziecko poza światem cyfrowym.
A może problemem są relacje z rodzicami?
Relacja z rodzicem pozostaje jednym z najważniejszych czynników chroniących zdrowie psychiczne dziecka. Dziecko, które czuje się wysłuchane, akceptowane i bezpieczne, zwykle lepiej radzi sobie z trudnościami.
Jednak również tutaj nie można wyciągać prostych wniosków.
Psychologowie od lat podkreślają, że depresja jest chorobą o charakterze biopsychospołecznym. Oznacza to, że rozwija się pod wpływem współdziałania wielu czynników: biologicznych, genetycznych, psychologicznych oraz środowiskowych.
Dlatego zdarza się, że dziecko wychowujące się w pełnej miłości rodzinie również zachoruje na depresję. Tak samo jak osoba prowadząca zdrowy tryb życia może zachorować na nowotwór lub cukrzycę. Dobre relacje rodzinne zmniejszają ryzyko, ale nie eliminują go całkowicie.
Świat, który nie pozwala odpocząć
Współczesne dzieci żyją w nieustannym pobudzeniu.
Szkoła, zajęcia dodatkowe, treningi, korepetycje, media społecznościowe, komunikatory, presja osiągnięć i porównywanie się z innymi sprawiają, że mózg praktycznie nie ma czasu na regenerację.
Do tego dochodzi chroniczny brak snu, ograniczenie spontanicznej aktywności fizycznej oraz coraz rzadszy kontakt z naturą.
Badacze coraz częściej zwracają uwagę, że nie chodzi wyłącznie o pojedyncze stresujące wydarzenia, lecz o długotrwałe przeciążenie układu nerwowego. Kiedy organizm przez wiele miesięcy funkcjonuje w stanie ciągłego napięcia, rośnie ryzyko zaburzeń lękowych i depresyjnych.
Samotność mimo setek znajomych
Paradoks współczesności polega na tym, że młodzi ludzie są nieustannie połączeni z innymi, a jednocześnie coraz częściej czują się samotni.
Rozmowy twarzą w twarz zastępują krótkie wiadomości. Coraz mniej jest wspólnego czasu bez ekranów, zwykłej nudy, spontanicznych zabaw czy długich rodzinnych rozmów.
Raporty dotyczące dobrostanu dzieci pokazują, że właśnie poczucie osamotnienia i brak osoby, z którą można szczerze porozmawiać, należą do najważniejszych czynników pogarszających kondycję psychiczną młodych ludzi.
Depresja nie ma jednego winowajcy
Największym błędem byłoby szukanie jednej odpowiedzi na pytanie, dlaczego dzieci chorują na depresję.
Nie można obwiniać wyłącznie rodziców. Nie można wskazać jedynie szkoły. Nie można też sprowadzać całego problemu do smartfonów.
Najczęściej depresja rozwija się wtedy, gdy spotykają się różne czynniki: indywidualna podatność biologiczna, wysoka wrażliwość, przewlekły stres, trudności emocjonalne, doświadczenia życiowe oraz środowisko, które nie zawsze potrafi odpowiednio wcześnie zauważyć pierwsze sygnały kryzysu.
Co możemy zrobić jako dorośli?
Choć nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich czynników ryzyka, możemy wzmacniać te, które chronią dzieci.
Najważniejsze są codzienna obecność, uważna rozmowa bez oceniania, budowanie poczucia własnej wartości niezależnie od ocen i osiągnięć, uczenie regulacji emocji oraz pokazywanie, że proszenie o pomoc jest oznaką odwagi, a nie słabości.
Nie każde smutne dziecko choruje na depresję. Ale każde dziecko zasługuje na to, by ktoś potraktował jego emocje poważnie.
Być może właśnie to jest najważniejsza lekcja płynąca z raportów o zdrowiu psychicznym młodych ludzi. Nie chodzi wyłącznie o leczenie depresji. Chodzi o stworzenie świata, w którym dzieci nie będą musiały tak często chorować.
Źródła wykorzystane w artykule:
- Fundacja UNAWEZA, „MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym” (raport z badania, 2023): https://mlodeglowy.pl/wp-content/uploads/2023/04/MLODE-GLOWY.-Otwarcie-o-zdrowiu-psychicznym_-Raport-final.pdf
- Ośrodek Rozwoju Edukacji – opracowanie o zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży – https://ore.edu.pl/2025/06/o-zdrowiu-psychicznym-dzieci-i-mlodziezy-oraz-szkolnym-dobrostanie/
- Życie Warte Jest Rozmowy – serwis edukacyjno-pomocowy poświęcony kryzysom psychicznym, depresji, samobójstwom oraz profilaktyce zdrowia psychicznego: https://zwjr.pl/



















