Jak łagodnie przygotować dziecko do nowego roku szkolnego?
Połowa sierpnia to specyficzny moment wakacji (pamiętam to doskonale z dzieciństwa). Z jednej strony do rozpoczęcia roku szkolnego zostało jeszcze trochę czasu, dzieci nadal odpoczywają, wyjeżdżają, spotykają się z rówieśnikami i korzystają z wakacyjnej swobody. Z drugiej – w sklepach pojawiają się szkolne wyprawki, rodzice zaczynają kompletować zeszyty i przybory, a myśl o wrześniu coraz częściej pojawia się w rodzinnych rozmowach.
Czy to już moment, żeby zacząć przygotowywać dziecko do szkoły?
Tak, ale niekoniecznie oznacza to wyciąganie podręczników, powtarzanie tabliczki mnożenia czy pisanie pierwszych dyktand (przynajmniej nie w każdym przypadku). Druga połowa sierpnia może być dobrym czasem na spokojne i stopniowe przygotowanie dziecka do zmiany, która nastąpi wraz z początkiem września.
Wakacje jeszcze trwają i warto o tym pamiętać
Przede wszystkim nie odbierajmy dzieciom ostatnich tygodni wakacji. Odpoczynek nie jest czasem straconym ani przerwą, którą trzeba koniecznie wykorzystać na nadrabianie zaległości. Dzieci, podobnie jak dorośli, potrzebują czasu wolnego od codziennych obowiązków, ocen, sprawdzianów i szkolnego planu dnia.
Nie ma więc potrzeby, aby w połowie sierpnia nagle wprowadzać w domu „tryb szkolny”. Nie trzeba też budować atmosfery nadchodzącego końca przyjemności: „Korzystaj, bo zaraz się zacznie”, „Jeszcze dwa tygodnie i koniec leniuchowania” czy „Skończą się wakacje, to dopiero zobaczysz”.
Takie pozornie niewinne komunikaty mogą sprawić, że szkoła zaczyna kojarzyć się dziecku przede wszystkim z utratą swobody, obowiązkami i stresem. O wiele lepiej potraktować drugą połowę sierpnia jako czas łagodnego przejścia między wakacyjnym a szkolnym rytmem życia.
Zacznijmy od rozmowy, a nie od zeszytów
Jednym z najprostszych sposobów przygotowania dziecka do powrotu jest zwyczajna rozmowa.
Można zapytać:
- Na co najbardziej czekasz po powrocie do szkoły?
- Za kim z klasy najbardziej się stęskniłeś/aś?
- Czy jest coś, czego trochę się obawiasz?
- Co chciałbyś/abyś, żeby w tym roku szkolnym było inaczej?
- Co najbardziej lubisz w swojej szkole?
Nie chodzi o przeprowadzanie poważnej rozmowy przy stole ani wypytywanie dziecka. Temat szkoły może pojawić się naturalnie, np. podczas spaceru, jazdy samochodem, kupowania plecaka czy wspólnego przygotowywania kolacji.
Warto przede wszystkim posłuchać odpowiedzi dziecka, również wtedy, gdy nie są takie, jakich oczekujemy.
Nie każde dziecko powie: „Nie mogę się doczekać!”. Jedno będzie cieszyć się na spotkanie z kolegami, inne będzie martwić się nauką. Ktoś może obawiać się nowego nauczyciela, konfliktu z rówieśnikami albo ponownego spotkania z osobą, z którą wcześniej miał trudną relację. Dla niektórych dzieci sam powrót do szkoły będzie źródłem napięcia.
Takie emocje nie zawsze trzeba od razu „naprawiać”. Czasem najważniejsze jest pokazanie dziecku, że może o nich powiedzieć i zostać potraktowane poważnie.
Powoli przywracajmy rytm dnia
Wakacyjny plan dnia często znacząco różni się od szkolnego. Dzieci później chodzą spać, później wstają, posiłki pojawiają się o innych godzinach, a korzystanie z telefonu, komputera czy konsoli bywa mniej ograniczone.
Przestawienie się z takiego rytmu na pobudkę o 6:30 czy 7:00 w ciągu jednego dnia może być trudne.
Dlatego pod koniec wakacji warto stopniowo zbliżać pory snu i pobudki do tych obowiązujących w roku szkolnym. Nie musi to nastąpić dokładnie 15 sierpnia. Jeśli wakacyjny rytm jest mocno przesunięty, można zacząć wcześniej i wprowadzać niewielkie zmiany. Jeśli różnica jest mała – wystarczy ostatni tydzień lub kilkanaście dni.
Podobnie można podejść do innych elementów dnia: regularniejszych posiłków, porannej rutyny czy spokojniejszego wieczoru.
Celem nie jest stworzenie szkolnego harmonogramu jeszcze podczas wakacji, ale sprawienie, aby 1 września nie oznaczał dla organizmu dziecka gwałtownej rewolucji.
A co z telefonem i grami?
W wielu domach podczas wakacji zasady dotyczące ekranów stają się bardziej elastyczne. I nie musi być w tym nic złego. Problem może pojawić się wtedy, gdy przez kilka tygodni telefon, komputer lub konsola zaczęły zajmować większość wolnego czasu dziecka, a dzień przesunął się daleko w stronę późnych godzin nocnych.
Końcówka wakacji może być dobrym momentem na stopniowy powrót do zasad, które będą obowiązywać w roku szkolnym. Warto robić to bez gwałtownego komunikatu: „Od jutra koniec telefonu, bo szkoła się zbliża”. Znacznie łatwiej będzie ograniczać czas ekranowy stopniowo i jednocześnie proponować inne aktywności – spotkania z rówieśnikami, ruch, wspólne wyjścia czy rodzinne spędzanie czasu.
Szczególnie ważne jest ograniczanie ekranów późnym wieczorem, jeśli utrudniają wcześniejsze zasypianie.
Przygotowania organizacyjne też mogą oswajać powrót
Kupowanie wyprawki nie musi być wyłącznie kolejnym zadaniem na liście rodzica. Dla dziecka może stać się jednym z elementów przygotowania do nowego etapu. Osobiście pamiętam, że był to dla mnie ekscytujący moment wakacji i zawsze z niecierpliwością czekałam na czas, kiedy zaczniemy kompletować szkolne materiały.
Warto pozwolić dziecku (oczywiście w granicach możliwości) wybrać zeszyty, piórnik czy drobne przybory, ale najpierw dobrze jest sprawdzić, czego brakuje (często okazuje się, że dużo przyborów jest już w domu i nie ma potrzeby kupowania nowych). W tym celu można, np. uporządkować biurko i przejrzeć rzeczy z poprzedniego roku.
Nie chodzi o perfekcyjnie przygotowane stanowisko rodem z katalogu. Ważniejsze jest poczucie dziecka, że ma wpływ na to, jak przygotowuje się do powrotu.
Samo kompletowanie szkolnych rzeczy może również sprawić, że wrzesień przestaje być czymś odległym i nieznanym, a staje się zmianą, do której można spokojnie się przygotować.
Czy trzeba powtarzać materiał?
To jedno z pytań, które często pojawia się u mnie pod koniec wakacji.
Jeżeli szkoła nie zaleciła inaczej i dziecko nie ma szczególnych potrzeb edukacyjnych, zwykle nie ma potrzeby organizowania w sierpniu intensywnych powtórek. Znacznie wartościowsze może być podtrzymywanie kontaktu z różnymi umiejętnościami w naturalnych sytuacjach: czytanie wybranej przez dziecko książki lub komiksu, liczenie podczas zakupów, gry planszowe, zagadki, krzyżówki, wspólne gotowanie czy planowanie wycieczki.
Jeżeli natomiast dziecko ma konkretne trudności edukacyjne i otrzymało zalecenia dotyczące ćwiczeń, warto do nich wracać, ale również tutaj regularność i krótka aktywność będą zwykle lepszym rozwiązaniem niż intensywne nadrabianie materiału tuż przed wrześniem.
Nie każde dziecko wraca do tej samej szkoły
Szczególnej uwagi mogą potrzebować dzieci, dla których wrzesień oznacza większą zmianę: rozpoczęcie pierwszej klasy, przejście do szkoły ponadpodstawowej, zmianę szkoły lub klasy, przeprowadzkę czy powrót po dłuższej nieobecności.
W takich sytuacjach niepokój jest naturalny – dziecko nie wie jeszcze, jak będzie wyglądała jego codzienność, z kim będzie siedziało, czy znajdzie znajomych, jacy będą nauczyciele i czy poradzi sobie z nowymi wymaganiami.
Pomaga przede wszystkim zmniejszanie liczby niewiadomych. Jeśli to możliwe, warto wcześniej zobaczyć budynek szkoły i drogę do niej, sprawdzić plan rozpoczęcia roku, porozmawiać o tym, jak mogą wyglądać pierwsze dni, przygotować potrzebne rzeczy.
Jednocześnie unikajmy zapewnień w rodzaju: „Na pewno będzie świetnie”. Nie jesteśmy w stanie tego zagwarantować.
Lepszy komunikat brzmi: „To normalne, że trochę się stresujesz. Wiele rzeczy będzie nowych, ale będziemy poznawać je po kolei. Jeśli coś będzie trudne, będziemy szukać rozwiązania”.
Obserwujmy, kiedy niechęć do szkoły oznacza coś więcej
„Nie chcę wracać do szkoły” wypowiedziane pod koniec sierpnia nie musi być powodem do niepokoju. Wielu dorosłych również nie cieszy się na myśl o pierwszym dniu pracy po urlopie.
Warto jednak zainteresować się tematem bardziej, jeśli wraz ze zbliżającym się początkiem roku szkolnego pojawia się silny lęk, wyraźne pogorszenie nastroju, problemy ze snem, dolegliwości somatyczne, płacz lub intensywne unikanie rozmów o szkole.
Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy dziecko wcześniej doświadczało w szkole trudności, np. związanych z nauką, relacjami rówieśniczymi, przemocą, poczuciem osamotnienia czy silnym stresem.
W takiej sytuacji nie warto ograniczać się do stwierdzenia: „Każdy musi chodzić do szkoły”. Lepiej spróbować ustalić, co dokładnie sprawia, że perspektywa powrotu jest dla dziecka tak trudna. Jeśli problem jest poważniejszy, warto odpowiednio wcześnie zaplanować wsparcie i – w zależności od sytuacji – skontaktować się ze szkołą lub specjalistą.
Połowa sierpnia – jeszcze wakacje czy już przygotowania?
Jedno nie musi wykluczać drugiego.
Dziecko nadal może korzystać z wakacji, później wstać, wyjechać z rodziną, spędzić dzień na podwórku i cieszyć się wolnym czasem. Jednocześnie w codzienności mogą powoli pojawiać się drobne elementy przygotowujące je do tego, że za kilka tygodni rytm dnia się zmieni.
Nie chodzi o to, aby połowę sierpnia zamienić w początek roku szkolnego. Chodzi raczej o to, by początek września nie pojawił się nagle.
Spokojna rozmowa, stopniowa regulacja rytmu dnia, przygotowanie szkolnych rzeczy, przyjrzenie się emocjom dziecka i pozostawienie przestrzeni na ostatnie wakacyjne przyjemności mogą zrobić więcej niż intensywne powtórki materiału.
Pamiętajmy o tym, że dobre przygotowanie do szkoły nie zaczyna się od otwarcia podręcznika.



















